7 września pożegnaliśmy Andrzeja Wielowieyskiego - wybitnego społecznika, nestora polskiej demokracji, współtwórcę etosu i kierunku działania warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Zapraszamy do przeczytania mowy pożegnalnej, wygłoszonej przez prezesa KIK - Jakuba Kiersnowskiego.
"Kochany Andrzeju! Droga Rodzino, Szanowni Państwo,
Słuchając o wielkich, dziejowych dokonaniach Andrzeja Wielowieyskiego, o Jego miejscu w historii Polski, w głowie dźwięczy mi jeden prosty refren. Ten sam, który dekadę temu z okazji Jego dziewięćdziesiątych urodzin odśpiewali Mu Przyjaciele: „I w Więzi, i w KIK-u, i wśród polityków – hej, nie masz Andrzeja ponad Wielowieya!”.
Mam wielki zaszczyt pożegnać Andrzeja Wielowieyskiego w imieniu naszej społeczności: w imieniu środowiska dawnego Ruchu ZNAK, a w sposób szczególny w imieniu warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej i Redakcji „Więzi”. Środowiska, które przez prawie 70 lat Andrzej współtworzył, nie tylko swoimi wielkimi dokonaniami i ważnymi rolami, ale poprzez swoją osobę! Swoim życiem pokazywał nam, że skuteczne działanie, polityczny, zawodowy czy społeczny sukces mają wartość o tyle, o ile przy ich realizacji nie traci się z oczu fundamentu, którym są wyznawane wartości i godność drugiego człowieka. Andrzej uczył nas, jak w tych wartościach trwać, jak nie zboczyć z wyznaczonego kursu, jak nie ulec syrenim śpiewom władzy, konsumpcjonizmu czy ideologicznym „modom”.
Andrzej Wielowieyski, przy całej swojej historycznej wielkości, był jednocześnie skromnym człowiekiem, ciekawym kompanem podróży, wychowawcą i nauczycielem zaangażowanym w formację intelektualną, duchową, społeczną i sportową całych pokoleń. A przy tym pozostawał – jak mówią o Nim Jego wychowankowie i współpracownicy – po prostu „bratem łatą”. Człowiekiem bez grama sztuczności, zawsze dostępnym i autentycznie ciekawym drugiego, zwłaszcza młodszego człowieka. W rozmowie często nas pytał: „Co u Ciebie? Co teraz robisz?”.
Andrzej swoją postawą uczył nas, że do każdego działania trzeba być dobrze przygotowanym. Sam niezwykle dużo czytał, analizował, pisał, zawsze miał w ręku jakieś notatki, gazety czy raporty. Mając własne mocne przekonania, które potrafił dosadnie przedstawiać, z ogromną klasą dawał innym przestrzeń do wolności, mawiając: „Ja myślę tak, ale wy głosujcie, jak uważacie”.
Miłość Andrzeja na drugiego człowieka, a w sposób szczególny do młodych u progu dorosłości, wynikała z głębi Jego duszy i potrzeby serca. Przez ostatnie osiem lat miałem ten niezwykły przywilej co roku gościć Andrzeja u siebie w domu na obradach Kapituły Nagrody „PONTIFICI – Budowniczemu Mostów”, którą stanowią Członkowie Honorowi KIK. Co roku, zanim usiedliśmy do dyskusji, Andrzej intonował hymn:
„Na cześć młodości wszyscy razem! (...) Że starość to bujda, to blef! (...) Gdy ci się świat podoba – góry, lasy, wody – to jesteś młody, to jesteś młody! (...) Hip, hip, hurra! Hip, hip, hurra!”.
Andrzej nie tylko hołdował młodości, ale przede wszystkim wierzył w młodych i wiedział, że wszystko, w co się angażuje, wymaga ich świeżej energii. Dlatego był przy powoływaniu w KIK-u Sekcji Rodzin czy Klubu Żeglarskiego „Santa Maria” i cieszył się z kolejnych młodych pokoleń redaktorów „Więzi”. W swojej autobiograficznej książce „Losowi na przekór” zaznaczył, że w Jego życiorysie tylko jeden rozdział jest wciąż niedokończony:
„Przez znaczną część mego życia zawodowego i społecznego zajmowałem się wychowaniem i uaktywnianiem młodzieży. Ten rozdział jeszcze mi się nie domyka”.
Dziś ten niedokończony, Andrzejowy rozdział staje się naszym wielkim zadaniem ku Jego pamięci i dla przyszłych pokoleń.
Drogi Andrzeju, byłeś Bożym wędrowcem. Wykorzystałeś swój dar życia do granic ludzkich możliwości. Żegnamy Cię dzisiaj jako naszego Przyjaciela, Nauczyciela i Komandora, strażnika wartości, który przez dekady nadawał ton, smak i kierunek naszemu środowisku.
Dziś przechodzisz na Wieczną Wachtę, do lepszego świata, gdzie na niebiańskich oceanach czeka już na Ciebie Twoja kochana żona – Zula. A my, którzy tu zostajemy, mając za azymut pamięć o Tobie, będziemy dalej płynąć w wyznaczonym przez Ciebie kierunku.
Pozwólcie, Droga Rodzino i Szanowni Państwo, że pożegnamy Andrzeja Wielowieyskiego zgodnie z żeglarskim zwyczajem i wybijemy po raz ostatni tradycyjne szklanki – osiem na znak zakończenia ziemskiej wachty i jedną jako symbol rozpoczęcia Wiecznej Wachty.
Proszę Państwa o powstanie!
– Wybij dziewięć szklanek dla Komandora Andrzeja Wielowieyskiego! Na Wieczną Wachtę!
– Jest, wybij dziewięć szklanek! Na Wieczną Wachtę!
Wieczna Wachta rozpoczęta! Kochany Andrzeju, odpoczywaj w pokoju!
Droga Rodzino, w imieniu całej naszej społeczności składam najgłębsze wyrazy współczucia i zapewnienie o naszej stałej pamięci oraz modlitwie."
- Jakub Kiersnowski, prezes KIK
© Copyright by Klub Inteligencji Katolickiej w Warszawie 2025, All rights reserved
Realizacja: NiceIT